Kolonializm czy globalizm

Kolonializm czy globalizm
5 (100%) 3 głosów

Światowy biznes – GLOBALIZM

Od zarania dziejów, w każdym szanującym się mieście, z aspiracjami, zasoby natualne, handel i gastronomia były traktowane jak główna gałąź dobrobytu miasta. Dla życia osady liczyło się położenie, najlepiej nad dużą rzeką, no i koniecznie na dobrym szlaku handlowym. Osada z czasem rozrastała się, kwitł handel, usługi, budowano nowe stragany, noclegownie i knajpy. Mieszkańcy cieszyli się na widok nadciągającej karawany, a wraz z nią kupców gotowych robić dobre interesy.

I trwało by to pewnie długo, gdyby owi kupcy, poganiani zapewne wielką chęcią zwiększenia swoich zysków, nie zaczęli sami dla siebie budować kramów i straganów, by w końcu przejąć od tubylców większość ich niewielkich biznesów. Z czasem zasoby naturalne również przeszły pod kontrolę coraz bogatszych kupców zagranicznych.

W ten sposób, mniej więcej i w wielkim skrócie, powstał nowy ustrój – zwany dzisiaj KOLONIALIZMEM. A kiedy to było? Według historyków: XV – XVI wiek.

Minęło kilka wieków. (…………….) Jest przełom wieku XX i XXI

Dzisiaj oczywiście, każdy normalny człowiek twierdzi, że bardzo zły był to ustrój. Kraje i społeczności skolonizowane musiały wywoływać bitwy i wojny, aby poczuć się we własnym kraju nie jak goście, ale jak prawdziwi gospodarze. Zapewne też, każdy normalny człowiek nigdy nie poparłby odbudowy takiego ustroju w jakimkolwiek kraju – biednym czy bogatym, silnym czy słabym.

Czy aby na pewno? Najnowsze standardy światowej gospodarki są oparte o tzw. globalne interesy. Na naszych oczach powstaje nowy ustrój – GLOBALIZM – tak chyba zostanie nazwana ta era przez historyków w przyszłości.

A mnie spać nie daje pytanie: czym, tak na dobrą sprawę, tak generalnie i tak naprawdę różnią się (poza założeniami) przedstawione systemy: KOLONIALIZM i GLOBALIZM ?

Według Słownika Języka Polskiego:

kolonializm

polityka państw dobrze rozwiniętych gospodarczo i silnych militarnie, polegająca na uzależnieniu od siebie terenów zagranicznych, krajów słabo rozwiniętych, o niskim poziomie cywilizacji, lecz zasobnych w surowce lub ważnych ze względów strategicznych

globalizm

proces zmian ekonomicznych, kulturowych i polityczno-społecznych na świecie spowodowany dominacją państw dobrze rozwiniętych gospodarczo nad państwami biedniejszymi

Mam tylko płonną nadzieję, że koniec ery globalizmu będzie się znacząco różnił od końcówki kolonializmu.

Jedna myśl nt. „Kolonializm czy globalizm

  1. System trzeba zmienić na pośredni. Nie socjalizm i nie ostry kapitalizm tylko społeczna gospodarka rynkowa, narodowy społeczny kapitalizm. System w którym tylko ludzie mieszkający na danym terenie są właścicielami zasobów ekonomicznych z tego terenu a nie koncerny. System w którym istnieje granica magazynowania bogactwa. „WYJAŚNIENIE DLA KONIA”. Zakładamy, że jakiś człowiek (koncern) ma 10 tysięcy stacji benzynowych (lub sklepów lub innych…), które przynoszą mu określony zysk. Ile on potrzebuje domów? 1, 2, 5? Ilu murarzy zarobi? 1,2,5? I tyle. Co zrobi z nadmiarem bogactwa? Będzie budował imperium finansowe (banki, korporacje), bo nie chce i nawet NIE JEST W STANIE wydać swoich pieniędzy, nawet po zaspokojeniu wymyślnych potrzeb (link). Mało tego, będzie sponsorował kampanie wyborcze politykom w zamian za sprzyjające mu przepisy prawne żeby powiększać swoje imperium i kolonizować następne rynki zbytu… Czy jego pracownicy mogą wybudować sobie domy zarabiając 1500 zł brutto? HA HA HA A teraz zakładamy, że jest 10 tysięcy właścicieli pojedynczych (lub kilku) stacji benzynowych (sklepów lub innych…), które przynoszą im określony zysk. Ile wybudują domów? 10 tysięcy? Może 20, bo trzeba pomóc dzieciom. Jak interes dobrze idzie to nawet 30 tysięcy, bo fajnie mieć domek za miastem. Ilu murarzy zarobi? 20 tysięcy? Murarze też chcą sobie budować i urządzać domy, bo mają sporo pracy i ich stać. Nawet swoim dzieciom mogą pomóc. Kupują pralki, lodówki, samochody, ubrania i inne dobra… O, inni zaczynają sprzedawać pralki, lodówki, samochody, ubrania, to też ich stać budować domy… Wzrasta produkcja… O jej, nie ma bezrobocia, bo wszyscy są zajęci, pracują kupują, budują, jedzą w restauracjach, bo ich stać… O jej, brakuje ludzi do pracy, bo wszyscy są zajęci… Trzeba ludzi przyciągnąć do pracy. Tylko jak? Podnieść wypłaty, zaoferować inne świadczenia, bo nie będzie komu pracować… Co? Pracownicy stacji benzynowych dostali podwyżki? To mają zdolność kredytową. Też chcą budować domy, kupować pralki, lodówki, samochody i ubrania, żeby pokazać się znajomym… Istne szaleństwo! Urzędy pracy świecą pustkami. Urzędnicy się zwalniają, żeby zakładać własne stacje benzynowe lub inne interesy, bo jest dużo konsumpcji na rynku… ZUS ma tyle kasy, że obniża składki, urzędnicy dostają podwyżki, żeby nadążyć liczyć kasę w nadgodzinach… Co? Oni też chcą mieć swoje domy? Pralki? Lodówki? Samochody? Kto to wszystko ma wyprodukować? Chyba roboty… Teraz szybkie, proste pytanie: Pamiętacie ile było w Polsce małych lokalnych prywatnych stacji benzynowych, sklepów w latach 90-2010? Ile jest teraz? Coś wam to przypomina??? Większość przejęły koncerny…. Wystarczy zobaczyć loga. Przychodzi przedstawiciel koncernu do właściciela stacji i mówi: Sprzedaj pan stację po dobrej cenie, bo jak nie to obok wybudujemy drugą i zniszczymy pana cenami! Starci pan wszystko za darmo, a tak dostanie pan chociaż jakieś pieniądze za to pan teraz ma. Myślicie, że ktoś ma wybór? Ich stać na zaniżanie cen latami, aby tylko wykończyć konkurencję…(potwierdzający sprawę link) (Jeszcze UE pomaga koncernom wprowadzając prawo zaostrzające wymogi środowiska np. wymiana zbiorników itp.) Tak to z grubsza wygląda. Więcej informacji na blogu…
    http://zdrowykraj.blogspot.com/p/nie-socjalizm-i-nie-ostry-kapitalizm.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *